ARTYKUŁY

19 Lis 2020

Numis.Poland: Numizmatyczny atlas symboli

Aukcja monet Numis.Poland / czas czytania: 7 minut 22 s.

21 listopada na aukcję poznańskiego antykwariatu Numis.Poland trafi obowiązkowy zestaw kipiących męstwem symboli: liści dębowych, laurowych wieńców, szponiastych orłów oraz szczerzących kły lwów. W repertuarze m.in. podboje Stefana Batorego i Aleksandra Macedońskiego, przy czym obaj wystąpią w roli Herkulesa, wymieniając się jedynie w garderobie lwim futrem.

 

 

Król Lew: dukat Stefana Batorego

Rozpoczynając przegląd od złotego królewskiego dukata, warto w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na datę – rok 1586, a więc ostatni dla panowania Stefana Batorego i, jak się okazało, owocny dla niewątpliwie uzdolnionego medaliera. Wystawiona z progiem 5000 zł moneta opuściła mennicę gdańską jako tzw. wariant z drobniejszą głową monarchy, jednak zdaniem specjalistów, to właśnie to ostatnie obiegowe przedstawienie Batorego zasługuje na prawdziwy tron w królestwie jego numizmatów.
Jak pisze Witold Garbaczewski w „Pięknie monety polskiej”, gdańskie dukaty z końcówki panowania zaliczyć należy bezsprzecznie do najbardziej urodziwych emisji tego władcy, o czym świadczą chociażby… głębokie zmarszczki. Wyobrażony na ich awersach portret odznacza się dużym realizmem i nieprzeciętnymi walorami artystycznymi – pisze Witold Garbaczewski, zwracając uwagę kolejno na charakterystyczną dla króla brodawkę, pofałdowane bruzdami czoło i kanciaste załamania w kącikach zamyślonych oczu. Spod obfitego kołnierza wysuwa się fragment reprezentacyjnej zbroi, na której wiją się bujne ornamenty roślinne, nasuwając przy okazji pytanie: jakiego gatunku może być stwór, którego paszcza zdobi królewskie ramię?
Mimo że solidnym rzędem swoich płaskich zębów wyobrażenie przywodzić mogłoby na myśl faunę rodem z baśni, garderobę Stefana Batorego zdobi lew – choć nieprzypadkowy, bo z mitologii. Przewieszona na ramieniu paszcza króla zwierząt prowadzić miała do prostego wniosku: męstwo i waleczność Stefana Batorego równają się swobodnie ze spektakularną krzepą Herkulesa, który, pokonawszy nemejskiego lwa, przepasał się jego puszystą skórą.
Nie opuszczając tematyki tego gatunku, warto też odnotować dwa dodatkowe osobniki prężące się na rewersie dukata na dwóch łapach. Tym razem lwy o dekoracyjnie układających się grzywach podtrzymują motyw heraldyczny i robią to na tyle widowiskowo, że zdaniem cytowanego eksperta ozdobna herbowa tarcza nadbałtyckiej metropolii przypomina już bardziej suto zdobiony barokowy kartusz. Wpasowują się w nią dwa równoramienne krzyże zwieńczone koroną, nad którą powiewa dodatkowo gałązka wawrzynu lub oliwki – w pierwszym przypadku symbolizowałaby zwycięstwo, w drugim nieoceniony pokój. Sam zarządca mennicy gdańskiej, Jan Goebel, uwiecznił się natomiast w tym przyrodniczym bogactwie znakiem, który przemawiałby do przedstawicielek gatunku sroki, bo za jego podpis służy umieszczony w legendzie monety pierścień z okrągłym oczkiem.

 

fot. Numis.Poland

 

 

Kolej na orła: odznaka 3 Pułku Wojsk Kolejowych

W ramach bogatego atlasu fauny i flory monet, dukat Stefana Batorego śmiało mógłby wystąpić w towarzystwie kolejnej pozycji przewidzianej na sobotnią aukcję – rzadkiej wojskowej oznaki pamiątkowej. Jako że okres II Rzeczpospolitej stanowi na rynku numizmatycznym jeden z najbardziej cenionych rozdziałów, warto na wstępie zaznaczyć, że mowa o wyrobie międzywojennym, ale związanym z jednostką działającą zaledwie trzy lata.
O wyjątkowej rzadkości odznaki w kolekcjonerskim obiegu świadczy przytoczona w katalogu opinia Zdzisława Sawickiego, autora publikacji z dziedziny falerystyki, który przyznał, że dotychczas nie trzymał egzemplarza tej pamiątki w dłoni. Jak dodają eksperci z Numis.Poland, nie odnotowano również żadnej aukcyjnej sprzedaży odznaki 3 Pułku Wojsk Kolejowych, wobec czego w sobotę na rynku zagości całkowicie niespotykany obiekt.

Mimo że trudno doszukiwać się w tej zawiłej kompozycji lwów, odznaka nie ustępuje wspomnianemu dukatowi rozmaitością symboli. Rozpoczynając od bazy, wszystko rozgrywa się na owalnym wieńcu z liści dwóch odmian – dębu i laurowych – z czego pierwsza w symbolice wojskowej odpowiadać ma sile oraz szlachetności, a druga m.in. zwycięskiej chwale i bohaterstwu. W wiązankę wpleciona jest zdobiona czarną emalią wstęga z datami zawiązania i rozformowania jednostki -1921 i 1924 – natomiast w środek tego owalu sfrunął orzeł w koronie, przytrzymując w szponach kolejne znaczące akcesoria.
Pod jego pazurami krzyżują się atrybuty saperów, łopata oraz kilof, a jeszcze poniżej umieszczony został ustrojony w pióropusz szyszak, odwołujący się do broni pancernych. Żeby nie wisiał w powietrzu, szyszak opiera się o ostatni element kompozycji znaków, a więc o koło nawiązujące do godła wojsk kolejowych – również uskrzydlone. Niespotykana w dzisiejszym obiegu aukcyjnym odznaka opuściła w międzywojniu pracownię jednego z warszawskich grawerów przy ul. Nowy Świat. Na sobotniej aukcji licytowana będzie od progu 1000 zł.

 

fot. Numis.Poland

 

 

 

 

Sowa i… : podwójne skarby antyku 

Nie opuszczając motywów pierzastych, przy kolejnych pozycjach wrócić wypada wzrokiem do numizmatu opisanego jako pierwszy, czyli królewskiego dukata z ostatniego roku panowania. 21 listopada oprócz monety Batorego pod młotek pójdzie jej dawniejszy o ponad półtora tysiąca lat pierwowzór: tetradrachma Aleksandra Wielkiego, osławionego wodza macedońskiego. Jak pisze o tych emisjach Andrzej Romanowski w publikacji „Moneta i imperium”, podstawowym typem awersu była głowa młodego Heraklesa przyodziana w skalp lwa, co zręcznie wiązało antycznego władcę z bohaterskimi czynami rodem z mitologii. Awers, który Aleksander Wielki dzieli poniekąd z Batorym, uzupełnia w tym przypadku rewers z przedstawieniem Zeusa zasiadającego na tronie. W jednej ręce pan Olimpu trzyma berło, na drugiej przysiada orzeł, gatunek popularniejszy już w numizmatyce niż w przyrodzie.

Wybita w srebrze moneta z IV wieku sprzed naszej ery licytowana będzie od 400 zł, przy czym nie będzie to jedyna antyczna tetradrachma przewidziana na sobotnią licytację. Z progiem 800 zł trafi na nią chociażby tzw. „sówka”, a więc słynna moneta ateńska datowana w katalogu na lata 440-404 p. n. e. Na znak zwycięstwa nad Persami hełm Ateny na awersie umajony został ornamentem roślinnym oraz – jak w przypadku wojskowej odznaki – wieńcem z lauru. Przytaczając słowa Jarosława Bodzka ze wspomnianego już opracowania, źródłem kruszcu do produkcji monet były dla Ateńczyków kopalnie srebra w Laurion oraz składka (foros) wpłacana przez państwa członkowskie Związku Morskiego. „Sówki” bito z bardzo dobrego srebra i szczególnie tetradrachmy szybko zyskały dużą popularność poza Attyką.

 

 

Gdyby wzięcie samej bogini w tym mityczno-przyrodniczym atlasie monet budziło wątpliwość, w poznańskim katalogu znajdzie się nawet dowód na papierze i to zachowanym w niemal nieskazitelnym stanie.
Wystawiony z ceną wywoławczą 4000 zł bilet o nominale 100 marek polskich z 1916 r. – tzw. „generał” – prezentuje prawdziwą kumulację ornamentów najróżniejszych stylów, a wśród nich dwie zwrócone ku sobie Ateny umieszczone w różowawych kwaterach rewersu. Awers banknotu Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego zdobi m.in. opracowany przez berlińskiego artystę orzeł w koronie, a cały przepych dekoracji szczelnie zapełnia prążkowany papier. Jak podaje katalog Numis.Poland, to właśnie po jego fakturze wnioskować można, że nie był poddawany żadnym upiększającym działaniom, dlatego stan zachowania opisany jest jako PMG 64 EPQ, podczas gdy w rejestrze widnieje tylko jeden egzemplarz z notą 65 i tylko jeden „kolega” z notą 64.

 

fot. Numis.Poland

 

 

 

Na jagody: PRL na deser

Spośród monet doby PRL, które licytowane będą 21 listopada, orzeł gości choćby na próbnej 10-złotówce z wizerunkiem Kościuszki w niklu, która wystawiona zostanie z progiem 700 zł, czy na destrukcie obiegowej złotówki. Co ciekawe, typ destruktu na egzemplarzu z 1966 r. określić można byłoby jako bardzo schludny, bo mowa o tzw. skrętce o 90 stopni, czyli przesunięciu kompozycji na awersie tak, że wydaje się pozioma względem rewersu. Schludność nie jest jednak określeniem od przypadku, dlatego że od 200 zł licytowany będzie menniczy egzemplarz 2 złotych z 1959 r., który ceniony jest przez ekspertów właśnie za urok swojej surowości. 

Opisywana przez kolekcjonerów jako dwuzłotówka z jagodami, moneta w istocie przedstawia jabłka – i to takie, których artdecowską harmonię opisano w cytowanym już opracowaniu na trzy strony. Jak pisze Witold Garbaczewski, wyemitowana po raz pierwszy w 1958 r. 2-złotówka należy do tych nielicznych monet obiegowych PRL-u, które jeszcze dzisiaj potrafią poruszyć nas swoim surowym pięknem. Za kompozycyjną przejrzystość i zaczerpnięty z międzywojnia ład odpowiada Wojciech Jastrzębowski, artysta i rektor stołecznej Akademii Sztuk Pięknych.
Oprawę dla nominału stanowią w przypadku tej monety symetryczne, geometrycznie opracowane naręcza kłosów z gałązką jabłoni. Awers wyłamuje się z konwencji krojem liter, z których pierwsze są wyraźnie przedłużone, przecząc sztywnym konwencjom ustroju. Dla porządku warto dodać, że zboże stanowiło wtedy cenny dla władzy symbol dobrobytu, natomiast owoce jabłoni zgodnie z literą odwołują się do atrybutów królewskich, a zgodnie z fantazją – do przygód w raju.

 

fot. Numis.Poland

 

 

 

Aukcja Numis.Poland
przeprowadzona zostanie 21 listopada w sobotę
online na platformie OneBid.

 

Start: 10.oo, katalog → na stronie.

 

 

 

fot. Numis.Poland

 

 

 

 

wiera

Alternatywne.pl

Alternatywne.pl